sobota, 30 marca 2013

Jasie w Wołominie i świąteczny nastrój

Pomimo typowo zimowej aury, zupełnie nieprzystającej na ten czas, kiedy już koniec marca i Wielkanoc tuż, tuż, ruszyliśmy wczoraj do Wołomina, aby zawieźć zebrane w akcji jasie dla dzieciaczków z oddziału pediatrycznego. Po drodze podziwialiśmy zimowe widoki.



Na miejscu okazało się, że nie ma tego dnia pielęgniarki oddziałowej. Panie pielęgniarki, choć wcześniej uprzedzone telefonicznie o naszym przyjeździe, były bardzo zdziwione akcją, z niedowierzaniem dopytywały się, czy powłoczki nie są przypadkiem płatne. Przyznały, że jest to bardzo potrzebny asortyment w szpitalu, bo zazwyczaj się na tym oszczędza i obecne powłoczki są poprzecierane, a niektóre się rozpadają. Po świętach wszystkie nowe jasie zostaną ostemplowane (żeby nie zaginęły) i oddane do pralni, potem będą mogły już trafić pod dziecięce główki:)



Po powrocie do domu zrobiliśmy pisanki. W sumie nic specjalnego, część jajek ufarbowało się w łupinach z czerwonej cebuli, pozostałe pomalowaliśmy kolorowymi farbkami. Do stroiku z żonkilami użyliśmy wydmuszek, żeby były ozdobą na trochę dłużej, bo jajka znikają u nas w zastraszającym tempie:). Pisanki proste, bo  chłopcy nie odziedziczyli po mnie niestety zamiłowania do pracochłonnych robótek i na więcej nie starczyło im już zapału:)


Mamy więc swoją namiastkę wiosny:)


wtorek, 26 marca 2013

Wiosna tuż, tuż:)

Spóźniona w tym roku wiosna zapowiada się już energicznie śpiewem ptaków i baziami w moim ogródku, a tulipan z poprzedniej notki nabiera kolorów.


Tymczasem, zainspirowana przez Lilianę  z Zapomnianej Pracowni, postanowiłam wydziergać sobie nową wiosenną chustę. Szczegóły, jak to zrobić, znalazłam dzięki wskazówkom Liliany na tym fantastycznym blogu. Na razie chusta wygląda lekko bezkształtnie, mam jednak nadzieję, że efekt końcowy będzie zadowalający:)


poniedziałek, 11 marca 2013

Czas na kolor w 3D

Historia tego tulipana jest długa i kręta. Przybył do mnie w komplecie z dwoma innymi obrazkami, z którymi miał sobie zawisnąć na mojej ścianie. Lilia i mak doczekały się już dawno honorów, a on biedaczek przeleżał parę lat w szafie. Tak się jednak złożyło, że przy przeprowadzce do obecnego mojego domu jeden z obrazków się uszkodził, a drugi zagubił (prawie jak w dowcipie o polaku i dwóch kulkach:), został mi więc tylko ten niewyszyty tulipan.
Przypomniałam sobie o nim niedawno malując jedną ze ścian na jasny beżyk i pomyślałam, że na powitanie wiosny tulipan pięknie tę ścianę rozweseli. Na szczęście odnalazłam również kupioną dawno temu według zaleceń producenta mulinę.

Gotowy na ramce obrazek z tzw. efektem 3D firmy Coats, aż się prosi o wyhaftowanie:




Zgodnie z radą producenta, zaczęłam od wyszycia konturu jedną nitką czarnej muliny:



Następnym etapem jest wyszywanie poszczególnych kolorów krzyżykiem, dwoma nitkami muliny, zaczynając od małych powierzchni.



Wadą tego typu obrazków jest bardzo drobna i sztywna kanwa, przez co wyszywanie jest trochę mozolne i bardzo pracochłonne. Ale dzięki tej drobnej "rozdzielczości" całość lepiej odzwierciedla cieniowanie kolorów. Zaletą jest brak wzoru, do którego trzebaby co chwilę zerkać oraz to, że tuż po zakończeniu naszej pracy całość jest gotowa do zawieszenia:)

wtorek, 5 marca 2013

Torba w proszku

Już jesienią zapragnęłam nowej, dużej torby. Wybór padł na Papaverowy wykrój torebki w trzech rozmiarach.

Wykorzystałam dawno kupiony do tego celu kawałek tkaniny obiciowej, która niezmiennie urzeka mnie swoim roślinnym motywem:


Niestety mój zapał osłabł wraz z temperaturą jesiennego słońca i torba przeleżała w szafie w takim oto stanie:

Z tkaniny wierzchniej wykroiłam części nr 1, 2, 3 i 4. Część nr 1 można wykroić raz ze złożonej tkaniny, wtedy dół torebki mamy z jednego kawałka. Ze względu na oszczędność tkaniny ja wycięłam dwie osobne części, które potem zszyłam na szerszym brzegu. Części nr 2, 3 i 4 wykroiłam po dwa razy ze złożonej  na pół tkaniny.
Dół torby, po zszyciu części na środku (nr 2) przyszyłam do obu części nr 1, pilnując dokładnie, aby punkty styczne, zwłaszcza na łukach, dokładnie się pokrywały. W ten sposób otrzymałam worek główny torby. W tym momencie uznałam, że mimo dość dużej sztywności tkaniny, torba jest zbyt wiotka, jak na moje potrzeby, dlatego wszystkie powyższe części skroiłam i podszyłam dodatkowo sztywnikiem krawieckim bez kleju (białe fragmenty na zdjęciu).
Kolejnym krokiem było przygotowanie obszycia górnego brzegu - zszyłam boki części nr 3 wzmocnionych sztywnikiem. Przygotowałam również paski na uchwyty.
Tutaj mój zapał się skończył i torebka znalazła swe miejsce na półce z rzeczami do wykończenia. Postanowiłam ją wreszcie odkurzyć i wykończyć, pokażę więc niedługo, jak zszyć wszystko w jedną całość i jak w podszewce wykonać praktyczne kieszonki:)

poniedziałek, 4 marca 2013

Jasie do Wołomina - podsumowanie

Ciepło, słońce, czuć w powietrzu wiosnę. Aż chce się skakać do góry. Powodów do radości jest więcej, mamy już komplet jasiów do Wołomina:)
Uszyłyśmy w sumie 80 jasiów, z których 10 jest już w szpitalu. Te, które trafiły do mnie, zawiozę w tym tygodniu do szpitala. Swoje jasie przedstawiłam w poprzedniej notce, pora na Wasze:)
Oto jasie, które otrzymałam:
35 sztuk od Eli, która jest chyba jasiową rekordzistką:)

3 jasie przyjechały od Eti:

Tego jasia przesłała Krysia z Pięczkowa:

A te dwa jasie uszyła Ula z Zielonej Góry:

Cudne Kubusie (2 sztuki) przyjechały od Wioli:

a wesołe pieski (3 sztuki) od Marysi z Warszawy:
Marysiu , wyszły pięknie, jak na debiut poszewkowy piątka z plusem:)

Ostatnia w moim zestawieniu jest przepięknie pikowana poszewka od Agnieszki z Dąbrowy Górniczej:
Poszewka jest trochę chudsza, dlatego postanowiłam, że wyślę ją razem z moimi jasiami do Rybnika, gdzie potrzebne są dla niemowlaczków powłoczki 40 x 70xm. Mam nadzieję, że autorka wybaczy mi samowolkę:)
A na koniec cała sterta naszych pięknych jasiów. Sterta ma 40 cm wysokości:)

niedziela, 3 marca 2013

Szyjemy jasie:)

Tak się złożyło, że trafiłam na blog Natalii, gdzie wszystko się zaczęło i postanowiłam przyłączyć się do akcji szycia jasiów do szpitali. A szycie i pomaganie wciąga. Dlatego, gdy tylko dowiedziałam się, że będziemy szyć do Wołomina, który jest moim szpitalem powiatowym, podjęłam się zbiórki i zawiezienia na miejsce wszystkich uszytych jasiów.
Uszyłyśmy już 80 jasiów do Wołomina, z czego 10 najprawdopodobniej jest już w szpitalu. Niedługo więc podsumowanie akcji i relacja ze szpitala:)

Udało mi się uszyć do Wołomina 23 jasie, rozmiar 45 x 70cm.
Gwiaździste niebo, 3 sztuki:

Słodkie misie, 3 sztuki:


Pieski w wersji mini, 3 sztuki:

Wesołe kaczuszki, 6 sztuk:

Auta dla prawdziwych facetów, 6 sztuk:

A te dwie powłoczki uszyłam dzięki dobremu sercu Pani Izy, która podarowała mi sporo resztek tkanin pościelowych, z których uszyję jeszcze jasie do innych szpitali. Jeśli ktoś chciałby kupić tkaniny na aukcjach Pani Izy, to polecam wszystkie są grube i porządne:)

Te jasie uszyłam dla niemowlaczków do Rybnika, w rozmiarze 40 x 70cm.
Gwiazdki, 2 sztuki:


A te urocze misie i owieczki znów dzięki Pani Izie, 2 sztuki.

Szycie jasiów jest łatwe, dokładne wskazówki jak uszyć, można znaleźć na Jasiowym Blogu. Dla osób początkujących może być dobrym ćwiczeniem do nauki równego stębnowania:) Na początek polecam tkaniny o zwykłym płóciennym splocie, te satynowe, czy kora, bywają trochę trudniejsze w obróbce.

A tak się kończy intensywna praca - szpulka z białymi nićmi pusta. Na szczęście drugą miałam w zapasie:)


piątek, 1 marca 2013

Od taty dla syna

Z żalu nad pewną uroczą koszulą, która z różnych względów przestała pasować tacie, musiała powstać koszula dla syna. Użyłam gotowego wykroju Burdy:


Aby uprościć sobie pracę, przód koszuli skroiłam wykorzystując gotową listwę z guzikami (nie musiałam dziergać tylu dziurek, ha!) oraz oryginalne doły rękawów. Także pomniejszona kieszonka znalazła swoje miejsce. Jedynym problemem, jaki napotkałam przy krojeniu, była zbyt mała ilość tkaniny - aby wyciąć kołnierzyk (ten model nie posiada stójki), karczek musiałam skroić z pojedynczej warstwy, zamiast z dwóch, jak jest w oryginalnym wykroju. Pomimo to, końcowy efekt jest bardzo zadowalający:



Tak oto syn ma uroczą, energetyczną koszulę na nadchodzącą wiosnę:)