czwartek, 24 kwietnia 2014

Portfelik na auta

Portfelik dla czteroletniego kolekcjonera. Można w nim zabrać ze sobą aż sześć najbardziej ukochanych modeli. Teraz tylko trzeba się zdecydować, które są te najcenniejsze:)






Inspirację znalazłam dzięki pinterest tu i zmodyfikowałam po swojemu. Kolejne kawałki bawełny zostały uwolnione:)

Kwiecista kosmetyczka w rozmiarze XXL

Tuż przed świętami zabrałam się za szycie, przecież imieniny Agnieszki wypadły w tym roku w niedzielę wielkanocną:) Szybko powstała więc kosmetyczka w wersji maxi.




Wielkość kosmetyczki uzależniłam od suwaka, którego całą długość chciałam wykorzystać. Dzięki temu całość wyszła całkiem pokaźnych rozmiarów, pomieściłaby spokojnie kilka zeszytów A5.

Ta piękna kwiatowa bawełna czekała od jesieni na realizację moich pomysłów. Mam jej jeszcze cały kawał, w niedługiej przyszłości powstanie więc kolekcja letnich torebek. Już nie mogę się doczekać, żeby wszystkie pomysły przekuć w czyn. Ale najpierw trzeba szyć to, co uszyć się musi:)

sobota, 12 kwietnia 2014

Notka przedwczorajsza

W prezencie urodzinowym dla mojego męża uszyłam koszulę:


Wzór ten sam, co przy tej i tej koszuli. Żeby mi się nie nudziło przy szyciu, wymyśliłam drobne detale. Pozbawiłam koszulę kołnierzyka, a na stójce i kieszonce wykonałam drobne patki.




Niniejszym sezon szycia koszul uważam za otwarty, pewnie jeszcze kilka w niedługim czasie przede mną. I choć nie lubię zwykle szyć tego samego po raz kolejny, to czuję satysfakcję, gdy widzę, że te szyte przeze mnie są chętniej wybierane, niż sklepowe. Przy najbliższej okazji pokuszę się chyba o jakiś koszulowy tutek.

***

10 kwietnia, oprócz okrągłych urodzin mojego męża, minęła także 10 rocznica śmierci Jacka Kaczmarskiego. To na jego piosenkach, jakże celnych i poetyckich zarazem, nagrywanych na kasety magnetofonowe, w takiej jakości, że prawie nie było nic słychać, uczyłam się gry na gitarze i patriotyzmu. Ciekawe, co dziś pisałby o naszym piekiełku...

Uwaga, film zawiera sceny mogące być uznane za drastyczne...



niedziela, 6 kwietnia 2014

Moja Revontuli - zorza, czy liść jesienny? :)

I stało się, ukończyłam moją nową chustę. Przyznać muszę, że połączenie wzoru Revontuli (którego nazwa oznacza po fińsku zorzę polarną), z niezwykłą estońską wełną w kolorze Rusty, dało niesłychany i zupełnie wspaniały jak dla mnie efekt. Nieskromnie przyznaję, że to najładniejsze rękodzieło z mojego chustowego dorobku:)





Do wykonania tej chusty zainspirowała mnie Szyleczko i akcja Osobno dziergane razem pokazywane. Jeśli macie ochotę obejrzeć inne prace wykonane według tego wzoru zajrzyjcie tutaj:)

Wzór chusty Revontuli, dostępny za darmo na Ravelry, wydał mi się dość prosty, średnio zaawansowana dziewiarka nie powinna mieć z nim większego problemu. Co ciekawe, ząbki na brzegu samoistnie się tak układają, więc blokowanie w zasadzie polegało na płaskim rozłożeniu dzianiny bez konieczności jakiegoś szczególnego naciągania.
Pierwszy raz użyłam 100 %-owej estońskiej wełny. Jest trochę szorstka w dotyku, jak na prawdziwą owczą wełnę przystało (mam gdzieś w zapasach, przędzioną lata temu przez moją Babcię, wełnę od krajowych owieczek i jest identyczna w fakturze i  dotyku). Wełna zapewne będzie gryzła wrażliwe osoby. Jednak ta przaśność w połączeniu z cieniowanymi, przenikającymi się kolorami są niewątpliwie zaletą tej włóczki. Kolory niezwykle mnie zadziwiały podczas pracy. Cieniowanie jest tak subtelne, że w zasadzie każdy rządek robótki jest w innym odcieniu i nie można zdecydowanie powiedzieć, w którym miejscu kończy się jeden kolor, a zaczyna drugi. Zadziwia mnie wciąż ich barwa, w zależności od oświetlenia, kolory są żywe i soczyste, lub zupełnie pochmurne i przydymione, jak jesienny liść zmęczony przez jesienną szarugę. Trochę udało mi się to uchwycić na zdjęciach. Tak czy inaczej, to idealnie moje, cudowne kolory:)
Wadą wełny jest nierówna grubość. Zdarzyło się to co prawda zaledwie kilka razy w czasie pracy, ale chwilowo włóczka stawała się bardzo cienka. Myślę, że to normalne przy ręcznie produkowanej wełnie, niemniej jednak trzeba się tego spodziewać. Drugim mankamentem jest bardzo mocne farbowanie podczas prania, na sucho nie zaobserwowałam jednak brudzenia, nie powinno raczej nic się dziać podczas noszenia nawet z jasnymi rzeczami.
Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego, chętnie sięgnę ponownie zarówno po wzór, jak i po włóczkę.
dane techniczne: darmowy wzór Revontuli, dostępny na Raverly, wełna estońska (do kupienia na allegro), 100% owczej wełny, 400m/100g, kolor Rusty, zużycie ok. 130g, druty nr 4,5