poniedziałek, 8 lutego 2016

Poison Oak, czyli pasiaczek urodzinowy 1/52

Dzieje się u mnie ostatnio sporo, głównie na drutach :) Niestety na pisanie czasu jednak trochę mniej. Postanowiłam jednak, kontynuować w tym roku akcję 52 robótek w ciągu roku. Mimo, że z przyczyn różnych nie udało mi się tego osiągnąć w zeszłym roku, doliczyłam się ok. 30 ukończonych robótek, niektórych nie było czasu pokazać na blogu. Może w tym roku będzie lepiej.




Dziś pierwsza praca ukończona w tym roku, sweter, który zrobiłam sobie z włóczki zakupionej na urodziny. Inaczej niż działam zwykle, tym razem najpierw wybrałam wzór, a dopiero potem zakupiłam odpowiednią włóczkę. W zasadzie według wzoru powinnam kupić po dwa motki z dwóch kolorów i robić cienkie paseczki, ale wpadła mi do głowy inna koncepcja. Dodatkowo w Sklep-IKu, gdzie była akurat promocja, kolory były już nieco przebrane, zdecydowałam się więc na trzy motki Malabrigo Sock w kolorze Primavera oraz jeden w kolorze Eggplant.

Moteczki trzeba było przewinąć. Co ciekawe, po przewinięciu kolory zaczynają wyglądać nieco inaczej i praktycznie dopiero wtedy widać różnicę odcieni pomiędzy motkami, co oczywiście jest całkiem normalne przy włóczce ręcznie farbowanej. To, co mnie niezmiernie zdziwiło, to fakt, że włóczka, która w przewiniętym motku wyglądała na ciemniejszą, w robótce okazała się jaśniejsza od drugiej :) Tak, czy inaczej, nitki powinno się mieszać np. co drugi rządek, żeby dzianina nie wyszła w plamy. Stwierdziłam, że ponieważ paseczki są odcinane ciemnym kolorem, to nie będę sobie utrudniać pracy i będę przerabiać z jednego motka, tym bardziej, że i tak przekładałam kolory.






 Tu widać zmianę motka. Drugi okazał się bardziej zielonkawy, choć wcale na taki nie wyglądał. Nitki zaczęłam mieszać dopiero na rękawach, żeby nie odróżniały się od całości.


I przy rękawach, a właściwie przy końcu drugiego wyszedł pewien problem. Koniec bakłażanowej włóczki! Zabrakło mi jej w sumie na jeden paseczek i ściągacz, czyli parę metrów. Dokupowanie nie wchodziło w grę. Musiałam zatem pruć zakończony już wcześniej dół. Skróciłam więc dół swetra o jeden szeroki pasek, którego na gotowym sweterku już nie ma. 



Podsumowując. Wzór, Poison Oak, okazał się świetnie rozpisany (niestety jedynie w języku angielskim). Sweterek robiony jest bezszwowo od góry, z rękawkiem raglanowym. Mając już doświadczenie dziewiarsko - szyciowe, od razu zmodyfikowałam wzór, przesuwając oczka ramion po 10 w tył, przez co uzyskałam więcej miejsca z przodu, a mniej z tyłu. To jedyna modyfikacja, poza tym podążałam grzecznie za wzorem i jestem bardzo zadowolona z efektu. W dodatku dzianina z Socka jest niezwykle mięciutka i miła, przez co sweterek stał się moim ulubionym i mogłabym go nosić na okrągło :)

Dane techniczne: wzór Poison Oak dostępny na Ravelry (wzór płatny) w szerokiej rozmiarówce
włóczka Malabrigo Sock, 100% wełna merino superwash, kolor Primavera nr 859 - 3 motki, kolor Eggplant nr 811 - 1 motek, druty drewniane na żyłce KnitPro nr 3,5.





12 komentarzy:

  1. Bardzo oryginalny i piękny sweterek Ci wyszedł:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, sama się zachwycam bez końca :) Pozdrowienia

      Usuń
  2. noooo kochana jaki ciekawy kształt, A przez Ciebie znów mam ochotę chwycić za druty, tylko KIEDY!!! trzymam kciuki może nie 52 ale niech będzie od 31-51 szt. wykonanych prac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, nietypowy kształt to atut tego fasonu. Odwraca uwagę od nadmiarowych centymetrów, hi, hi :)

      Usuń
  3. świetnie wyglądasz! pasiaczki rządzą! :-D
    buziaki! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, to chyba zasługa tych wyszczuplających pasków ;)

      Usuń
  4. Kasiu sweterek prześliczny, a za druty 3,5 szacun i ukłony do samej ziemi. Ja nie schodzę poniżej 5 ;)
    Za 52 robótki trzymam kciuki, może wliczaj w to też uszytki i inne piękności które popełniasz? Ja cały czas mam zamiar za decupage się w końcu zabrać i nijak mi nie wychodzi :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Joasiu :) Dla mnie druty nr 3,5 to ulubiony rozmiar. Mam dwie robótki rozgrzebane na drutach 2,5, więc praktycznie nic mnie nie odstrasza, hi, hi :) Chociaż nie jest łatwo, bo takie druty i mój rozmiar to setki oczek do przerobienia. Ale co tam.
    Robótki będę liczyć wszystkie, samych dzianin nie dałabym rady tyle zrobić, bo sweterek to jednak miesiąc roboty, albo dłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój rozmiar? Na 3,5 zrobiłam sweterek dla dwulatki, jak skończyłam to przez pół roku na druty patrzeć nie mogłam. Za 2,5 jeszcze większy szacun, nawet jeśli to tylko dla szczura ma być ;)

      Usuń
    2. Hi, hi, dlatego mój sweter na 2,5 leży i czeka za skończenie od jesieni :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz:)