poniedziałek, 2 stycznia 2017

Proszę Państwa, oto żółw! Amigurumi po raz pierwszy.

Moja pierwsza szydełkowa maskotka!


Ostatnio coraz bardziej zaprzyjaźniam się z szydełkiem i takiego oto zwierza stworzyłam dla mojego młodszego syna (na zdjęciu wśród truskawek, owocujących jeszcze w listopadzie :) Żółwik zaprezentował się na spotkaniu rodzinnym, wzbudzając radość zgromadzonych.



Skorzystałam z darmowego wzoru na żółwika Little Bigfoot Turtle, dostępnego na Ravelry. Posiłkowałam się także kursem szydełkowania zabawek Szkoły Szydełkowania. Z takimi pomocami naukowymi nie było to wcale trudne, choć części składowe są malutkie - poszczególne części są cieńsze od moich palców i trochę się nagimnastykowałam głównie nad nóżkami. A efekt końcowy jest, jaki widać i powiem jedynie tyle - chcę więcej!




Większość dorosłych, którzy biorą żółwika w ręce, od razu próbuje wydobyć go ze skorupy. Nie wiem dlaczego :) W każdym razie, efektem jest poluzowanie łączenia przodu i tyłu skorupki, będę to musiała poprawić :)



Dane techniczne: darmowy wzór Little Bigfoot Turtle dostępny na Ravelry w języku angielskim, włóczka Jeans firmy YarnArt, 55% bawełny, 45% akrylu, 160m/50g, kolor nr 11 (pistacjowy), kolor  nr 57 (brzoskwiniowy), kolor nr 49 (szary), szydełko nr 2,5.


niedziela, 18 grudnia 2016

Wyjątkowy dzień :)

Dziś, gdy za oknem mróz, wspomnienie ciepłego letniego dnia, kiedy sobotnim popołudniem mój starszy syn i jego narzeczona powiedzieli sobie oficjalnie TAK :)




Z dumą mogę się pochwalić, że jako osłona od chłodu posłużyła Pannie Młodej moja chusta Luna Moth, którą zrobiłam dwa lata temu. Specjalnie na tę okazję wydziergałam coś jeszcze, ale ze względu na to, że biorę udział w Turnieju Dziewiarskim u IK, ujawnię ten udzierg za jakiś czas.


Rzut oka na lekko zwariowany, kwiatowo-warzywny bukiet, który wykonała prawdziwie zakręcona i niezwykle utalentowana dusza, pani Marzenka :)




wtorek, 13 grudnia 2016

KIYOMI, czyli sweter mozaikowy 9/52


Długo mnie tu nie było, realne życie jakoś mnie bardziej wciąga w tym roku i zabiera czas na pisanie. Ale to wcale nie znaczy, że nic nie produkuję, wręcz przeciwnie! Dzieje się u mnie robótkowo bardzo dużo, spróbuję choć trochę zaległości tu nadrobić :)



Sweter KIYOMI (którego autorką jest Barbara Gregory), wpadł mi w oko od razu, gdy zobaczyłam go w inspiracjach u Intensywnie Kreatywnej. Było to gdzieś pod koniec tamtego roku. Od razu zapragnęłam go zrobić, zakupiłam wzór, a na Dropsowej promocji włóczkę Limę i już w styczniu zabrałam się do pracy.
Najważniejsza rzecz na początek, to oczywiście próbka. Ze zdziwieniem odkryłam, że sweter nie jest robiony żakardem, jak to się na początku wydawało, tylko wzorem mozaikowym. Jest to o wiele łatwiejsze od żakardu, ponieważ w każdym rzędzie robi się tylko jedną nitką, a kolorowy wzór powstaje przez przełożenie bez przerabiania niektórych oczek z poprzedniego rzędu. Przy okazji próbki okazało się, że kolor niebieski, jaki wybrałam do mojego zestawu jest za ciemny i w świetle dziennym prawie go nie widać z ciemniejszego tła, postanowiłam go wymienić na jaśniejszy odcień.




Sweterek jest robiony w kawałkach od dołu i zszywany tradycyjnie, inaczej trudno byłoby dopasować wzór do taliowania. Cały proces przygotowań okazał się dużo trudniejszy, niż sama robótka, bo po kilku pierwszych rzędach zaczęłam się gubić w odejmowanych oczkach i musiałam sobie wszystko rozrysować na własnych schematach. Przygotowanie schematów było dość żmudne i pracochłonne (robiłam to w excelu, zaznaczałam odejmowane oczka i kolory schematu - widać trochę na zdjęciu niżej), ale za to dziergało się potem szybko i bezproblemowo.

Dół tyłu swetra
Rękawy robione jednocześnie oraz widoczny schemat
Tył swetra upięty na manekinie

Po wykonaniu elementów uprałam je i zblokowałam do odpowiednich rozmiarów. Potem połączyłam graftingiem ramiona i przystąpiłam do wykonania plisy wokół przodów i podkroju szyi ściegiem francuskim. Plisa stanowi wykończenie przodu i jednocześnie lekko wywijany kołnierz szalowy. Niestety po skończeniu plisy okazało się, że wyszła za ścisła, ciągnie cały przód i wymaga sprucia oraz ponownego wykonania na grubszych drutach.


W tym momencie jednak stało się coś okropnego. Uaktywniła się u mnie alergia po najkrótszym nawet kontakcie z tą włóczką, musiałam odłożyć całą robótkę i zastanowić się co dalej.
Ponieważ pogoda zaczęła się robić coraz bardziej wiosenna, robótka została zapomniana. Przypomniałam sobie o niej dopiero latem, a ponieważ objawy alergii stały się historią, znów z zapałem zabrałam się za dzierganie. Dorobiłam na nowo plisę, wszyłam rękawy i zszyłam boki. Sweterek jest praktycznie gotowy, brakuje mu jedynie zapięcia, ale niestety włóczka spowodowała nawrót alergii, nie wiem, czy będę mogła go nosić. Okaże się, ale mam taką nadzieję, bo sweter niesamowicie mi się podoba i jestem bardzo dumna, że dałam radę go zrobić :) W dodatku jest bardzo ciepły, bo na całej powierzchni od spodu jest podwójna nitka, co dodaje mu grubości. Mam nadzieję, że w duże mrozy będę mogła założyć go na bluzkę, a alpaczane włoski nie będą dla mnie takie zjadliwe (sama włóczka w dotyku jest bardzo miła i mięsista).





Dane techniczne: włóczka Drops Lima, 65% wełny, 35% alpaki, 100m/50g, kolor 9018 ciemny morski - 9 motków, kolor 7219 pistacjowy - 3 motki, 8112 lodowy błękit - 3 motki, druty bambusowe  na żyłce KnitPro nr 4.