środa, 24 lipca 2013

Przedurlopowy maraton i kocie smutki

Morza szum, ptaków śpiew... wybyliśmy na upragniony urlop.
Pływamy, włóczymy się, gramy w gry planszowe, czytamy, leniuchujemy. Integrujemy się rodzinnie i nadrabiamy zaległości we wzmacnianiu więzi:)





***

Kilka dni przed wyjazdem poczułam wewnętrzny niepokój. Bo z jednej strony potrzeba mi było odpoczynku, a z drugiej, jak to tak zostawić wszystkie robótki aż na siedem dni, gdy tyle projektów kłębi się w głowie? W ciągu roku przecież nie codzień coś robię, wiadomo, nie zawsze jest na to czas w natłoku codziennych spraw. Ale maszyna zawsze stoi i czeka, a ja mogę przy niej usiąść, kiedy tylko przyjdzie mi na to ochota. A co robić z nadmiarem wolnego czasu na urlopie?

W zaćmieniu przedurlopowym postanowiłam uszyć sobie sukienkę. Zaćmienie było całkowite, bo wybrałam model z Diany. To się nie mogło przecież udać, na szybko, bez poprawek na wykroju, mimo, że krój był prosty. Bo wykroje z Diany Moden totalnie nie pasują na moją sylwetkę (wyjątkiem są spódnice), dawno się już o tym przekonałam. Jak mogłam więc liczyć na to, że tym razem będzie inaczej? Sukienka oczywiście zasiliła półkę z obiektami niedokończonymi, a ja, czując totalny niedosyt wyciągnęłam kolejny egzemplarz, który znalazł się tam niedawno.
Tym razem padło na Zagadkowy wykrój od Papavero. Sukienkę tę zaczęłam szyć miesiąc temu, jak tylko pojawił się wykrój, ale po drodze było sporo innych robótek i czasu mi zabrakło na dokończenie jej. Koniecznie chciałam do niej rękawki. Zwęziłam ramiona o ok. 3cm, zlikwidowałam zmarchę na wysokości biustu, pogłębiłam dekolt i wynalazłam wykrój na zwiewne, szyfonowe rękawki. Ponownie nie była to robota na szybko, takie dopasowywanie wymaga czasu i przymiarek co pięć minut. Efekt - powrót niedokończonej sukienki z jednym krzywo przyszytym rękawkiem do ufokowej szafki:(



Na szczęście na drugi dzień, gdy uspokoiłam skołatane nerwy i podeszłam do sprawy z rozsądkiem, udało mi się uszyć nową bluzkę i wykończyć dwa ufoki. Trzy uszyte rzeczy jednego dnia! Po takim sukcesie można spokojnie jechać na urlop i zabrać ze sobą dwie nowe bluzki:)

***

Urlopową radość mąci nam zawsze kropla smutku, związana z naszym kocim domownikiem. Nasza kota nie toleruje niestety podróży samochodem, nie możemy jej więc zabierać ze sobą. I mimo tego, że moi rodzice odwiedzają ją codzień dwa razy dziennie, kota jest smutna, mało je, śpi zwinięta w kłębuszek na naszej pościeli. A po naszym powrocie patrzy z wyrzutem - jak mogliście mi to zrobić? I tuli się godzinami, chociaż zwykle jest indywidualistką pozwalającą na najwyżej dwa głaski pod rząd.


4 komentarze:

  1. wersja bezrękawkowa mi się wydaje duuuuuużo atrakcyjniejsza :-)
    no tak, każde zwierzę tęskni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez rękawków mówisz? Nie wiem sama, jeszcze pomyślę. Choć ostatnio nie lubię zbytnio ciuchów bez rękawków, wolę, żeby miały choć takie mini:(

      Usuń
  2. Ale się napracowałaś przed urlopem :-) Miłego wypoczynku :-)
    Kotka żal, ale skoro inaczej się nie da a opiekę ma i wszystko dobrze się skończy, kiedy wrócicie z urlopu... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, inaczej nie da rady, choć jesteśmy teraz w domku, gdzie można przyjeżdżać ze zwierzakami:(
      Napracowałam się przed wyjazdem, podświadomie chyba chciałam naszyć się na zapas:) Ale przynajmniej teraz wcale mi do tego nie tęskno:)

      Usuń

Dziękuję za komentarz:)