Zawsze mam problem z prezentami dla bliskich mi mężczyzn. Nie lubię dawać prezentów przypadkowych, a panowie w mojej rodzinie zazwyczaj nie zgłaszają konkretnych potrzeb. A to, czym się pasjonują i o czym marzą, muszą kupować sobie sami, bo mało kto się na tym zna:)
W tym przypadku sprawa była lekko ułatwiona, ponieważ imieniny obchodził mężczyzna lubiący wszelkie kuchenne wyzwania, w naturalny sposób przyszedł mi więc do głowy pomysł na uszycie dla niego kuchennego ochraniacza.
Wyciągnęłam więc z moich przepastnych zasobów bawełnę w granatowo - białą kratkę i resztki bawełny czerwono - białej. Na oko wycięłam kształt fartuszka, z kartonu przygotowałam szablony liter i przystąpiłam do szycia. Lamówki, paski do wiązania w pasie i na szyi, prosta kieszeń... i gotowe. Najwięcej zachodu było oczywiście z napisem, który przyszyłam za pomocą zygzaka.
A tak oto fartuszek prezentuje się na modelu:



