Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty z liści klonu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty z liści klonu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, października 31

Wianek z liści



Wianek na grób bliskiej osoby. Uplotłam go z dużej ilości liściowych kwiatów, takich jak tu.


Mając doświadczenie z poprzedniego roku, chciałam uniknąć bezpośredniego położenia wianka na grobie, w ten sposób liście nabierają bardzo dużo wody w czasie ulewnych dni i szybko gniją. Dlatego tym razem w środek zainstalowałam plastikowy pojemniczek, który podniósł wianek troszkę do góry i spełnił dodatkową funkcję - napełniony piaskiem stał się obciążnikiem. Od góry zamaskowałam pojemniczek liśćmi, powstało też miejsce na umieszczenie w środku znicza. Mam nadzieję, że ten sposób przedłuży trwałość liści.


A tu rzut oka na środek, gdyby ktoś miał ochotę coś podobnego sobie wykonać. Wianek jest bardzo dekoracyjny i może być świetną ozdobą stołu. Dokładałam po prostu kolejne kwiatki, oplątując ogonki nitką (można użyć drucika), po osiągnięciu oczekiwanej długości połączyłam początek z końcem, te wystające ogonki dowiązując jeszcze nitką pomiędzy kwiatkami początku.



wtorek, października 15

Sezon liściobrania uważam za otwarty!

Nareszcie! Jesień rozpieszcza nas jeszcze ciepełkiem, a ja sięgam po to, co ta smutna z natury pora roku ma najlepszego i czerpię z tego garściami. Kolorowe liście!


Zbieram naręcza liści i robię sobie z nich kwiaty:) Przecież szkoda, żeby tyle skarbów zmarnowało się już niedługo pod śniegiem:)


W necie jest mnóstwo tutków, jak wykonać kwiaty z liści klonu, a ja pokażę swój sposób, może się komuś przyda.
Zbieram dużo, jak najbardziej różnorodnych liści. Chcę, żeby różniły się wielkością i kolorem, wtedy bukiet będzie ciekawszy. Segreguję je sobie względem wielkości.


Każdy kwiatek zaczynam od najmniejszego listka i stopniowo dodaję coraz większe. Pierwszy składam w na pół i zwijam sobie w rulonik.



Dodaję kolejne złożone na pół listki i owijam wkoło. Kolory wybieram raczej losowo, staram się tylko, żeby każda kolejna warstwa była z większego listka, tak jest mi łatwiej zawijać. Gdy uznam, że wielkość jest dla mnie odpowiednia, zawiązuję ciasno nitkę.




I to tyle. Liściane róże gotowe:) Teraz tylko trzeba je poukładać w bukiety:)


Na razie zrobiłam dwa bukiety, powędrują dziś na prezent do szkoły. A ja pewnie zrobię ich jeszcze bardzo dużo:) Na koniec porównanie nowych bukietów, z ubiegłorocznym. Oczywiście, im dłużej stoją, stają się bardziej przyszarzałe, jednobarwne i kruche. Ale jak widać, spokojnie mogą przetrwać rok. 


Dobrze mieć w pobliżu jakiś park, gdzie można się udać na spacer i pośród innych, równie oderwanych od prawdziwego życia osób, zbierać sobie bezkarnie liście. W naszym miasteczku mamy w okolicy jedynie trzy klony rosnące razem tuż obok szkoły, poza jej terenem i osoba zbierająca naręcza liści i paradująca z nimi w środku dnia powszedniego, a nie jedynie po niedzielnym spacerze, jawi się tu niecodziennym zjawiskiem. Zwłaszcza, gdy to robi wielokrotnie:) W tamtym roku jeden pan pytał się z zaciekawieniem, czy my tak zawzięcie zbieramy grzyby na tym skwerku? Trochę był zawiedziony, że to tylko liście:) A zebraliśmy ich z synkiem wtedy całkiem sporo, bo oprócz bukietów, porozstawianych później w każdym kącie domu zrobiłam też sporych rozmiarów wianek na grób bliskiej osoby. Niedługo znów zrobię. To świetna alternatywa dla paskudnych, plastikowych kwiatków i przemarzających chryzantem.