Wczoraj mój trzyletni bratanek pierwszy raz wybierał się do przedszkola. Wykopałam więc z zapasów kawałek satynowej bawełny i uszyłam mu z tej okazji woreczek na kapcie czy ubranko. Szycie zajęło może ze 20 minut, a ten drobny prezent wzbudził taki wybuch radości, że ciotka została porządnie wyściskana i wycałowana, i bardzo się wzruszyła:)
Mój uczeń oczywiście pozazdrościł młodszemu braciszkowi i zażyczył sobie taki sam worek na kapcie, choć wcześniej na ten kawałek tkaniny nie chciał nawet spojrzeć. Nie ważne, że mamy w domu pod dostatkiem worków z poprzednich lat, uszyje się jeszcze jeden:)

