piątek, 28 lutego 2014

I urodziny bloga:)

Dziś mój skromny raczkujący blog obchodzi pierwsze urodziny:) Uznałam, że jest co świętować, zwłaszcza, że to okrągła 70-ta notka i zasiadłam do maszyny. Z tej okazji mam do oddania taką oto cieplutką jeszcze od żelazka, świeżo spod maszyny wyjętą okładkę na zeszyt:)




Aby wziąć udział w losowaniu, wystarczy umieścić banerek na swoim blogu i wyrazić chęć otrzymania nagrody w komentarzu pod tą notką. Zwycięska osoba zostanie wyłoniona w losowaniu 15 marca:)

czwartek, 20 lutego 2014

Bluza cud-miód w okolicznościach przyrody

Tę bluzę zaplanowałam sobie uszyć, jak tylko zobaczyłam wykrój w Burdzie. Trochę to trwało, zanim udało mi się zrealizować plany, choć co sezon pamiętałam o cudnej miodowej dzianinie swetrowej, zalegającej sobie w kartonie. W końcu nadszedł czas, żeby uwolnić dzianinę z zapasów i siąść do maszyny.

zdjęcie pochodzi ze strony burda.pl
zdjęcie pochodzi ze strony burda.pl
Wykrój nr 132 pochodzi z Burdy nr 11/2011. Tak, to numer sprzed trzech lat, a ja przechowywałam go skrzętnie w okolicach biurka, mając go ciągle w pamięci:)

Z szyciem nie było większych problemów, pomijając złamaną igłę w owerloku, konieczność zwężania całości gdzieś po dwa centymetry na każdym szwie, skracania rękawów o 3cm i zmniejszenia głębokości kaptura tak o 15cm. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego, może jeszcze uszyję sobie płaszczyk z tego samego wykroju, tyle, że teraz wezmę wykrój o dwa rozmiary mniejszy.

Korzystając z wiosennej pogody tej zimy, wybraliśmy się na ferie na parodniowy urlop. Dzięki temu mogę przedstawić zdjęcia na łonie natury, wprost z Korzeniowego Dołu w Kazimierzu Dolnym:)








piątek, 14 lutego 2014

Świętować, nie świętować? Oto jest pytanie:)

Pół świata celebruje dziś święto zakochanych, a druga część serdecznie tego święta nienawidzi. Ja zdecydowanie jestem wolna od dylematów, kawa i ciacho były u mnie wczoraj. Wszak 13 lutego to IMIENINY KATARZYNY:)
Dostałam od męża (wybrawszy sobie uprzednio kolory oczywiście) trzy motki cudnej estońskiej wełny (do kupienia na allegro). Prawdziwy skarb dziewiarki.


To cudo w odcieniach różu i fioletu to totalna cienizna, 800m w 100 gramach, powstanie z niej chusta mgiełka.




Z tych ostatnich również zrobię chusty, być może w komplecie z cieńszymi, wiosennymi czapkami. Włóczka w kolorach jesieni idealnie pasuje do mojego płaszczyka, który się szyje powoli. Mam nadzieję ukończyć go do końca miesiąca.
Jedną z chust z pewnością wykonam metodą entrelac, opanowałam już kursik u Intensywnie Kreatywnej i wykonałam sobie taką mini próbkę:) Technika jest bardzo miła i przyjemna, zwłaszcza objaśniona przez Intensywnie Kreatywną, która jest doskonałą nauczycielką.



Zapowiada się pracowity czas, po okresie zimowej niemocy mam mnóstwo pomysłów i planów związanych z drutami i szyciem. Tylko jak wygospodarować tyle wolnego, żeby to wszystko zrealizować? Przydałaby się druga para rąk:)



środa, 5 lutego 2014

Sweterkowe niepowodzenia i nowe nadzieje:) - czyli Axiom i Laelia

Przed Bożym Narodzeniem dłubałam namiętnie bluzeczkę Axiom, o której wspominałam już w tej i tej notce.


 Miałam nadzieję ukończyć ją na sylwestra, ale niestety zabrakło mi czasu. A była to prawdziwa dłubanina, na drutach nr 2,5. Niestety na razie ten projekt zakończył się niepowodzeniem. Dorobiłam ją do wysokości biustu i przymierzyłam - sweterek okazał się  sporo za luźny. Ale z pewnością nie zrezygnuję z tego wzoru, bo bardzo mi się podoba.  W sumie nie traktuję tego projektu jako porażki, było to pierwsze podejście do dzianiny wyrabianej bezszwowo od góry i sporo się nauczyłam. Będę musiała zweryfikować rozmiar.

Oczekując na nową dostawę zimowej wełny (z której planuję zrobić ciepły sweterek) i nie mogąc siedzieć bezczynnie, z ciekawością zabrałam się za drugi projekt zakupiony od Hani - Laelia. Sweterek jest również robiony bezszwowo, na razie wyprodukowałam tyle:


Ta wzorzysta część, to plisa wokół szyi, od niej odchodzą plecy i ramiona, rękawek będzie raglanowy. Wzór jest bardzo dokładnie opracowany, mam więc nadzieję, że trzymając się dokładnie wielkości próbki, uzyskam pożądany rozmiar:)
Na sweterek wykorzystałam włóczkę wiskozowo-lnianą z bardzo starych zapasów, z której wykonałam  już moją ulubioną chustę. Liczę, że w efekcie końcowym uzyskam lekką, elegancką narzutkę wiosenno-letnią.

poniedziałek, 3 lutego 2014

W szrankach z zimą

Ostatni miesiąc upłynął mi na tworzeniu kolejnych dzianinowych drobiazgów. Jak zwykle rządzą tu nasze ulubione pasiaki:)


Z tym kompletem dla juniora wiąże się parę komplikacji. Tak naprawdę ta czapka, to drugi egzemplarz wykonany z tej włóczki, pierwsza niestety zagubiła się w ferworze walki. Poprzednia miała wywijany brzeg, podobnie, jak moja poniżej.
Rękawiczki to moja nowa umiejętność:) Skorzystałam z kursu Truscaveczki na mitenki (o którym parę słów jeszcze poniżej) i metodą prób i błędów wykończyłam jako rękawiczki. Jestem zadowolona, że udało mi się dopasować paski, akurat na rękawiczkę wystarcza jedno powtórzenie wzoru na tej włóczce. Przetestowane w boju, niestety włóczka trochę się zmechaciła od śniegu, ale są ciepłe i wygodne.
Do kompletu powstały jeszcze dwie wersje szyjogrzeja, ale okazało się że: pierwszy, zrobiony ściągaczem jest za ciasny i dusi, drugi, mimo, że luźny, gryzie w szyję. Trudno. Dobrze, że czapka i rękawiczki zębów nie mają:D

dane techniczne: włóczka Sonia ze sklepu Włóczki Warmii, 49% wełny/51% akrylu, 100g/300m, kolor nr 1207, czapka i rękawiczki - 3/4 motka, druty nr 3,5 (czapka) i nr 3,25 (rękawiczki).


Kolejny zestaw wykonałam dla siebie. Ta sama włóczka w innych kolorach, mój zestaw przy normalnym użyciu wcale się nie mechaci. Dzieci jak wiadomo, żądzą się swoimi prawami:)
Dorobiłam sobie szyjogrzej z podwójnej włóczki (darmowy wzór Bridger Cowl dostępny na Raverly, polskie tłumaczenie dzięki Truscaveczce). Specjalnie przesunęłam raport wzoru, żeby otrzymać efekt cieniowania. Jestem zadowolona z efektu wizualnego, ale z samego komina raczej średnio, dzianina wyszła mi za gruba do tego projektu i komin w efekcie jest trochę za wąski, a górny brzeg się wywija. Jak znajdę chwilę, to spruję go i zrobię szerszy. Mam nadzieję, że to coś pomoże, chociaż oryginał jest bardziej lejący.


dane techniczne: włóczka Sonia ze sklepu Włóczki Warmii, 49% wełny/51% akrylu, 100g/300m, kolor nr 1206, na całość niecałe dwa motki, druty nr 3,5 (czapka), nr 3,25 (rękawiczki), nr 4 (komin, podwójna nitka).


O tej czapce pisałam już w październiku. Pod koniec roku dorobiłam sobie do niej szalik baktus, ale przyznać muszę, że nie pałam do niego szczególną miłością. Jest milutki i ciepły dzięki wełnie merino, ale układ kolorów jakoś mi się nie podoba w tej robótce. Kto wie, może przerobię go na komin:)


Do kompletu chciałam dorobić sobie mitenki. Niestety włóczki właściwej już nie miałam, dokupiłam w lokalnej pasmanterii motek Olimpii. Mitenka próbna wykonana została dzięki akcji mitenkowej u Truscaveczki, za co jestem bardzo wdzięczna, bo dzięki temu opanowałam technikę robienia rękawiczek. Sama mitenka wyszła za luźna, nie dorobiłam więc już drugiej, ale nic straconego, na wiosnę pewnie sprawię sobie bardziej dopasowany komplecik.


dane techniczne: włóczka Elian Merino, 100% wełny z merynosów, 50g/178m, druty nr 3,5, zużycie - na czapkę 1 niecały motek, na czapkę i szalik razem wykorzystałam 3 motki