Tę bluzę zaplanowałam sobie uszyć, jak tylko zobaczyłam wykrój w Burdzie. Trochę to trwało, zanim udało mi się zrealizować plany, choć co sezon pamiętałam o cudnej miodowej dzianinie swetrowej, zalegającej sobie w kartonie. W końcu nadszedł czas, żeby uwolnić dzianinę z zapasów i siąść do maszyny.
![]() |
| zdjęcie pochodzi ze strony burda.pl |
![]() |
| zdjęcie pochodzi ze strony burda.pl |
Wykrój nr 132 pochodzi z Burdy nr 11/2011. Tak, to numer sprzed trzech lat, a ja przechowywałam go skrzętnie w okolicach biurka, mając go ciągle w pamięci:)
Z szyciem nie było większych problemów, pomijając złamaną igłę w owerloku, konieczność zwężania całości gdzieś po dwa centymetry na każdym szwie, skracania rękawów o 3cm i zmniejszenia głębokości kaptura tak o 15cm. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego, może jeszcze uszyję sobie płaszczyk z tego samego wykroju, tyle, że teraz wezmę wykrój o dwa rozmiary mniejszy.
Korzystając z wiosennej pogody tej zimy, wybraliśmy się na ferie na parodniowy urlop. Dzięki temu mogę przedstawić zdjęcia na łonie natury, wprost z Korzeniowego Dołu w Kazimierzu Dolnym:)









